Gówno wiesz!

Gówno wiesz!

Opublikowany 

_DSC6729

 

Szczęście, że piszę dzisiaj, a nie wczoraj.

Moje zdenerwowanie osiągnęło wtedy apogeum.

Nie wiem czy inne mamy tak mają, ale ja na punkcie swojego macierzyństwa jestem dość wrażliwa

Nie przyjmuję krytyki żadnej i od nikogo na temat tego jaką matka jestem. Choć muszę przyznać, że zdarzyło się to zaledwie razy kilka. Ale jednak są tacy mili na tym świecie.

Nie przyjmuję, bo…

Bo to ja nosiłam moje dzieci pod sercem.

Zmieniłam im 90 procent pampersów, zrobiłam 90 procent butelek mleka i innych posiłków. Wiem z jakiej miseczki Elenie płatki smakują najbardziej, a z jakiego kubka wody Leonard nie wypije.

Wiem kiedy Elena -za przeproszeniem-chce kupę, zanim jeszcze o tym powie, potrafię nazwać jej uczucia.

Wszystko co wiem o swoich dzieciach,, jak bardzo je znam jest wynikiem czasu i uwagi je im poświęciłam. Czasu jaki zabieram sobie, aby dać im.

Ja nosiłam Elenę cały pobyt w szpitalu w ciągu dnia(będąc w ciąży z Leonardem), a w nocy czuwałam. Stoję na baczność przez 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu przez cały rok gotowa uczyć, nieść pomoc, uśmiechnąć się i pocieszyć kiedy trzeba.

Podnoszę, gdy upadną, płaczę gdy robią coś po raz pierwszy. Wspieram w rozwoju.

To ja zanim urodziła się Elena przez kilka miesięcy szukałam odpowiedniej butelki dla niej buszując po portalach, aptekach i książkach.

Kupiłam i przeczytałam całą półkę książek o macierzyństwie by móc lepiej się przygotować na nowy rozdział w swoim życiu. I choć głównie słucham intuicji, to z tych książek wiem, że przede wszystkim należy wsłuchać się w swoje dziecko, nie stosować wybranego przez siebie lub teściową metody wychowawczej. Metody, która jak każda jest jedynie sposobem na uzyskanie bezwzględnego posłuszeństwa naszego potomstwa.

Ja ocieram łzy i wylewam swoje razem z nimi, kiedy boli, kiedy jest im źle. Pozwalam na wyrażanie uczuć nawet jeśli są dla mnie bolesne, przepraszam.

Ja przed snem myślę o ich przyszłości, o tym czy dobre zajęcia wybrałam dla Eleny, pluję sobie w brodę, że nie przyłożyłam się lepiej do wyboru grupy w przedszkolu, bo jak się okazuje, trzeba było postąpić trochę inaczej. Teraz ja analizuję, jak naprawić ten błąd, by nadążyć za jej potencjałem nie odbierając jej dzieciństwa.

To ja piętrze własne książki na półkach, odłożone do przeczytania, by móc przeczytać tę jeszcze jedną swoim dzieciom.

Ja wyciskam z siebie tyle ile mogę, by zrobić dla nich tyle ile się da. Biorę leki przeciwbólowe, by przytulać na rękach ile trzeba gdy są chorzy. Robię inhalację, wstaje w nocy by robić zimne okłady. Skaczę, przelewam, proszę, błagam, tłumacze, namawiam, kombinuje jak sie da by wypiły lekarstwo.

Ja od ponad trzech lat nie przespałam ciągiem ani jednej nocy, by móc odpędzić ich strach gdy przychodzi, napoić, gdy przychodzi pragnienie, posmarować gdy boli lub swędzi.

I właśnie dlatego i z wielu jeszcze innych powodów jestem DLA SWOICH dzieci najlepszą mamą jaką mogą mieć.

I właśnie dlatego nie życzę sobie, by ktokolwiek krytykował mnie jako mamę!!!! Bo gówno wiesz. O mnie, o moich dzieciach, o ich potrzebach i pragnieniach! Patrzysz, nie do końca wiedząc co widzisz, nie rozumiejąc, a jednak rzucasz słowa krytyki w moja stronę. Wsadź je sobie w dupę!

Skończyłam…

Słów kilka

Sylwester i nowy rok to taki czas kiedy granica pomiędzy końcem i początkiem jest bardzo wyraźna. I kiedy nie ma się zaburzonego widzenia po kilkunastu głębszych, nie do pominięcia. Jest to czas niestety podsumowań. Nawet jeśli człowiek nie chce tego robić jest zmuszony. Wszyscy pytają i mówią o postanowieniach noworocznych, wszędzie inwentaryzacje, różnego rodzaju podsumowania w zakładach pracy, firmach itp.

Ja nie lubię. Nie lubię siebie rozliczać, nie lubię jak rozlicza mnie ktoś inny, dlatego też od dawna już nie wypowiadam głośno swych planów na rok przyszły, jeśli takie mam. W tym roku nie mam. Pozostawiłam ten czas z wielka niewiadomą. Uwolniłam się niejako od presji postawionych przed sobą zobowiązań. W tym roku będę próbować siebie za to, że jestem, nie za to czego dokonałam. A jak uda mi się czegoś dokonać będzie to bonus, premia coś czym będę mogła się cieszyć. Kiedy nie zdarzy się nic czym mogłabym się pochwalić, nie będę miała powodów do zawodu. Bezpieczniej i w zgodzie z samą sobą.

Byłabym jednak hipokrytką gdybym powiedziała, że nie zatrzymałam się na chwilę. Była to nawet dość długa chwila. Wyłączyłam się. Zatrzymałam i rozejrzałam dookoła. Bez celu, tak po prostu.

Chciałam widzieć, nie tylko patrzeć.

Co zobaczyłam? Wszystkim się nie podzielę.

W wózku zrobił się tłok, jedna lalka drugiej na czymś siedzi. W koszyku z postaciami taki tłum, że aby coś znaleźć trzeba wszystko wysypać. Pełno rzeczy, które w tym kłębowisku nie znalazły swojego miejsca.

Wszędzie piętrzą się niedokończone sprawy, lub takie, które nawet nie doczekały się by je zacząć. Na szafach i w szafach, na półkach, we wnękach dosłownie leżą i patrzą codziennie chmary rzeczy, które smutno czekają na drugi dom czy śmierć przez utylizację.

Długo mnie tutaj nie było i potrzebuję jeszcze chwili. Chciałabym uporać się z zaległościami, ale wrócę. Wrócę, bo myślę o tym codziennie, bo jest to moja przestrzeń, bo stała się nieodzowną częścią mnie, bo chciałabym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami, bo chciałabym pokazać Wam kilka rzeczy.

Także do zobaczenia. I zostawiam Was z porcją zdjęć. Takich bez starania się ostrość, o jakość. Takich bliskich memu sercu. Z ostatnich tygodni.

grudzien 047

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

20150113_140444

 

20150113_134618

 

20150113_134543

 

20150113_134328

 

20150113_134131

 

grudzien 014

 

grudzien 129

 

_DSC6147

 

_DSC6164

 

_DSC6443

 

_DSC6419

 

_DSC6251

 

_DSC6174

 

_DSC6506

 

 

 

Nie koniecznie do czytania a do zabawy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Książki dają nam wiele możliwości, ale skoro sięgnęliście do tego wpisu to tego akurat tłumaczyć Wam nie muszę;p Chciałam Wam pokazać dziś książki, na które się być może jeszcze nie natknęliście, a których zawartością możemy się z dzieckiem bawić.

1. Na pierwszy plan „Książka z dziurą” Herve Tullet wyd. Art EGMONT

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

„Jest książka, w niej dziura. Wielka dziura w samym środku książki. Dziura może się stać szkłem powiększającym, przez które obejrzysz owady, albo basenem, do którego wskoczysz. Może być torem wyścigowym albo tropikalna wyspą.” Tak zachęcają nas do zabawy tą książką. Moja córka najbardziej lubi stronę z koszykówką. Zgniatamy papier w kulkę lub bierzemy małą piłkę i gramy. Jest kupa śmiechu, bo ktoś musi tę książkę trzymać i zazwyczaj obrywa tą piłką. Na niektórych stronach znajdziemy wskazówki co z nią zrobić, inne są za oczywiste, a jeszcze inne właśnie wcale i pozostawiają naszej wyobraźni pole do popisu.

Przechodziłam obok tej książki kilka razy. Wreszcie Elena dostała ją od cioci Ani(dziękujemy) w prezencie urodzinowym. Okazało się, że choć nie byłam przekonana dla mojego dziecka był to strzał w dziesiątkę. Zabawy wiele jak wielka jest właśnie ta dziura:)

2. „Kolory” ten sam autor Herve Tullet wyd. BABARYBA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Kolejna książka, po „Naciśnij mnie”, czyli kropkowej książce-jak zwie ją Elena. Kropkową pewnie już znacie. Od momentu kiedy pobawiłyśmy się nią po raz pierwszy, a kiedy Elena miała około 18 miesięcy do dnia dzisiejszego, kiedy lat ma trzy, Kropkowa to jedna z ulubionych jej książek. Dlatego też kiedy pojawiły się „Kolory” kupiłam od razu. Przez zabawę uczymy się jak z kolorów podstawowych powstają pochodne i to bez bałaganu i sprzątania:) Ta część również stanęła na półce „te ulubione”.

3. „Mali opowiadacze” Robert Romanowicz” wyd. Tashka

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Teraz coś dla dzieci, które już mówią. Przytoczę instrukcję z tyłu książki i będzie wiadomo co to za zabawa:)

„1. Obejrzyj obrazek.                                                                                                                 2. Przeczytaj pierwszą sekwencję na stronie sąsiadującej z obrazkiem.                               3. Wymyśl dalszy ciąg zdania.                                                                                                 4. Kontynuuj swoją opowieść, używając kolejnych słów.                                                          5. Następnym razem zmień historię w dowolny sposób.(…)”

O czym jest ta książka? To już zależy od Was, od Waszego dziecka, dlatego jest fantastyczna:)A zabawa rozwijająca.

4. Eric Carle „Biedroneczka”, „Bardzo głodna gąsienica”, „Od stóp do głów” wyd. Tatarak

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Kartonowe książeczki, świetnie nadające się dla najmłodszych, których chcemy wprowadzić w czytanie dłuższego tekstu. Tutaj prócz wielu słów jest również zabawa.

W „Od stóp do głów” autor proponuje nam wspólna gimnastykę z żyrafa, małpą i innymi zwierzętami. Moim zdaniem doskonały pomysł na połączenie literatury z ruchem.

„Bardzo głodna gąsienica”. Pierwsza u nas z książek tego autora. Książka z wieloma dziurkami wygryzionymi przez niezwykle głodna gąsienicę, które aż się proszą by wtykać w nie paluszki. Jeśli chcecie wiedzieć co stało się z obżarciuchem, bohaterem tej opowieści to zachęcam do kupna tej książki. Piękne ilustracje i niespotykany pomysł na opowiedzenie tejże historii, pozwoli Wam na pewno tej decyzji nie żałować.

„Biedronka” to doskonały sposób na utrwalanie i naukę odczytywania godzin. Perypetie pewnej gburowatej biedronki pomogą Waszemu dziecku przebrnąć przez ten trud z uśmiechem na twarzy.

Ten autor napisał jeszcze kilka innych historii dla maluszków. Mamy część z nich i z każdej jego książki jesteśmy i dzieci i rodzice zadowoleni.

Także życzymy Wam udanej zabawy:)